Kamien i Woda

Kamień-DramatycznaUciety-FB.jpg

Śmiał się tak kamień do płynącej wody:
„Jesteś jakaś nijaka pomimo twej urody.
Gdzie wpadniesz, taki kształt przyjmujesz,
Nie jesteś sobą, tak sobie wnioskuje.
Wpadniesz w dołek, to jesteś kałużą,
Te ciągłe zmiany wcale ci nie służą.
Zaraz po tym gdzieś tam wyparujesz,
Aby stać się rzeką, ja coś tak czuje.
Rzeką, jeziorem, morzem czy oceanem,
Nie ma w tym ciebie, tylko zmiany same.
Spójrz na mnie pana dostojnego,
Jam jest kamień z tworzywa solidnego.
Mam swój wzór i kształt ukochany,
Każdy mnie widzi, jestem tu znany.
Nie straszne mi wichry i burze,
Na takie błahostki ja oka nie zmrużę”.
- Na te przytyki woda nie odpowiadała,
Z uśmiechem i spokojnie wciąż falowała.

Teraz kamień wkurzył się już całkowicie:
„Znam takich jak ty! Co wy se myślicie!?
Że możecie tak sobie lawirować,
Masz być jak ja, umiej się zachować!
Ja mam już wszystko opracowane,
Konkretny kształt i zasady znane.
Nie jestem jak chorągiewka na wietrze,
Mam swoje zdanie i to jest najlepsze”.

Gdy kamień wygłaszał tak swe wywody,
Nadeszła burza nie dając temu zgody.
Z wielką siłą biedaka walnęła piorunem,
Roztrzaskując jego dostojność i dumę.
Rozpadł się kamień na małe kawałki,
Tak właśnie kończą ci ślepi i uparci.
Woda, będąc świadkiem zdarzenia,
Stwierdziła, że ma coś do powiedzenia:
„To nie kształt sprawia, że jestem sobą,
Ja nie zginę, dopóki mam osobowość”.