Ród Problemowskich

TZ-FB.jpg

Już pradziad Problemowski od urodzenia,
Miał solidne powody do marudzenia.
Czy to w domu, szkole czy w pracy,
Zawsze byli z nim towarzysze tacy.
To nieodzowne problemy z nim kroczyły,
Nieważne gdzie poszedł one już tam były.
Szkolne kłopoty z nauką i kolegami,
W domu też problemy z rodzicami.
A gdy poszedł do pracy, to się zaczęło,
W morzu problemów szczęście zginęło.

Dziad Problemowski nie był lepszy wiele,
Kłopoty od poniedziałku po niedziele.
Wstaje rano, gdzieś zniknęły kapcie,
Znowu pada deszcz, za głowę się łapcie.
Otwiera lodówkę, tam świeci pustkami,
Nikt nie zrobił zakupów, wariaci sami.
Parking w pracy, tam znów brak miejsca,
To klątwa, problemy są nie do obejścia.

Ojciec Problemowski wzorem przodków,
Czy miał problemy? Sam zgadnij kotku.
W domu, szkole, w pracy i na co dzień,
Nic nie było jak w rajskim ogrodzie.
Rzeczywistość odbiega od wyobrażeń,
Ród Problemowskich wyzbył się marzeń.
Od urodzenia, każdy członek rodziny,
Wiedział, że będzie źle i to nie z jego winy.
To klątwa, to urok, to demony, problemy,
Zamknijcie oczy, my tego nie chcemy.

Syn Problemowski zaczął tak samo,
Same problemy, od kiedy wstał rano.
Wzorem rodziców nieszczęście czuł,
Takie poczucie jakbyś wpadał w dół.
Aż pewnego dnia spotkał nieznajomego,
Tamten opowiadał mu to samo kolego.
Rozmawiał tak jeszcze z wieloma innymi,
Którzy też się okazali problemowskimi.
Wtedy w głowie pojawiło się to zdanie:
„Problemy są częścią życia kochanie”.