Gniewny Dzięcioł

Dzięcioł-FB.jpg

Trzask-prask zbudził dzięcioła,
Co to za hałasy!? – krzyczy i woła.
Nie powinni budzić go dranie,
W zamian należy im się lanie.

Najpierw jednak coś do jedzenia,
Szuka drzewa z odrobiną cienia.
Pecha miał jednak, bo padać zaczęło,
A nie powinno, skąd to się wzięło?
Od rana wkurzają biednego dzięcioła,
Dzisiaj spokoju zaznać nie zdoła.

Na drzewie będzie robaków pełno,
Muszą tam być, on wie to na pewno.
Niefortunnie wszystkie zniknęły,
A dzięcioła konwulsje ogarnęły:
Co to ma być!? Co tu się dzieje!?
Powinny tam być! Ten świat szaleje!

Postanowił więc, że w miejsce poleci,
Gdzie jego humoru już nic nie oszpeci.
Pojawił się jednak gość z aparatem,
Zatem, znów poczerwieniał ze złości.
Dzisiaj dzięcioł nie zazna radości.
Nic nie jest tak, jak by tego oczekiwał,
Dzisiaj los go po całości wykiwał.

Zobaczył niedźwiedź biednego frustrata,
Jak wali głową w drzewo i wkoło lata.
Zapytał: o co chodzi Szanowny Panie?
O co ten hałas w lesie i na polanie?
Coś się stało, jakieś złe wieści?

„To wszystko w głowie się nie mieści,
Nic nie jest tak, jak powinno być,
Ja tak nie mogę, tak się nie da żyć”.

– Oznajmił dzięcioł już zdesperowany.

Na to niedźwiedź odparł spokojnie:
Rzeczywistość jest taka jak zawsze.
I kiedy tak teraz na pana patrze,
To nie wiem, co jest bardziej szalone,
Świat, czy klucz w ręku, a drzwi i tak wyważone.