Jaś Wędrowniczek

Droga6.1-FB.jpg

Dzień jak co dzień na tej łące,
Ale przywitaj się z tym brzdącem.
Nadchodzi Jaś Wędrowniczek,
Liczby jego pomysłów nie zliczę.
Nie lubi się martwić, szuka zadań przyjemnych.
Coś radosnego znajdzie, tego możesz być pewny.
Beztroska i swoboda to jego hasło,
Nie przejmie się, nawet gdyby Słońce zgasło.
Od świtu do zmierzchu przemierza polany,
Niektórzy mówią – leń patentowany.
Bezproduktywny czy wręcz niepotrzebny,
Na to Jaś ma stosunek przewiewny.
Myśli jedynie co by tu zrobić,
Aby było fajnie, żeby życie osłodzić.

I tak kolejny bezproduktywny dzień mija,
Aż Jaś pomyślał, że szczęście mu sprzyja.
Zobaczył, jak coś w słońcu się mieni,
To kupka ziarenek leżała na ziemi.
Chwycił tę zdobycz, nie myśląc wcale,
Chodził i rzucał całkiem niedbale.
Jednak gdy ziarenka się skończyły,
Stwierdził: to głupie, na to nie mam siły.
Czym prędzej do domu wrócił,
A wszelkie beztroskie zajęcia porzucił.
Postanowił zakończyć te swawole,
Aby móc się pokazać na ziemskim padole.
Wyrzucał sobie tyle czasu zmarnowanego,
Który mógł wykorzystać na coś produktywnego.
Ku swych rodziców zadowoleniu
Skupił się wreszcie na majątku gromadzeniu.

W tym czasie na wspomnianej łące
Zaczęły się pojawiać kwiaty pachnące.
Piękne i rozłożyste wyrosły drzewa,
Tak jakby chciały dosięgnąć nieba.
Prawie wszędzie gdzie Jaś rzucił ziarenko,
Wyrosło z ziemi jakieś cudeńko.
Przyleciały pszczoły, przybiegły zwierzęta,
Jałowej łąki już nikt nie pamięta.
Po paru latach pojawił się i Jasiu,
Nie poznał tej łąki, bo mało miał czasu.
Pomyślał jednak, że to piękny kawałek ziemi,
I wszystko co ma, na to by zamienił.