Szlak

Gród-FB.jpg

Gdy szedł szlakiem po górach,
Jankowi drogę zagrodziła chmura.
Spytała, dokąd idzie ten piękny kawaler.
Janek nie wiedział dokładnie gdzie,
Ale stwierdził, że chciałby iść dalej.
Chmura zrobiła się czarna i groźna,
Krzyknęła Jankowi: Iść dalej nie można!
Będą wiatry oraz będą deszcze,
Nie masz pojęcia, co spotka cię jeszcze.

Janek spokojnie odpowiedział,
Że o tym wszystkim już dawno wiedział:
Mam buty, kurtkę i posiadam spodnie,
Nie tylko przetrwam burzę,
Ale będzie mi tam wygodnie.

Niedługo po tym pojawiło się słońce,
Piękne, uśmiechnięte, ale też gorące.
Powitało serdecznie tego piechura,
Mówiąc: Odpocznij, praca to bzdura.
Janek po kilkugodzinnej sjeście,
Podniósł się i ruszył,
Bo wiele do przejścia jeszcze.
Słońce poczerwieniało ze złości:
Nie pójdziesz dalej przez moje włości!
Będą upały i będą susze,
Ostatnią kroplę wody z ciebie wyduszę.

– Na te groźby Janek ziewnął ospale,
Wyjął bidon, włożył czapkę i ruszył dalej.

Następnie drogę zagrodził mu wicher,
Krzycząc, że ukróci Jankowi tę pychę.
Janek spokojnie oznajmił,
Że to nie pycha go karmi.
To wiara, nadzieja, miłość
I choć runą góry, ale są te trzy,
To nic mi się nie przydarzyło.