Ptak, który pokochał wolność

Ptak Który.jpg

Nad polaną wróbelek lata,
Ubrany w wolność, to jego szata.
Śpiewa i tańczy radośnie,
Oddaje hołd nadchodzącej wiośnie.
Aż miło patrzeć na jegomościa tego.
Kiedy szczęście przepełnia jego.

Jednak cóż to leży na polanie?
Kolorowe szkiełko i słychać wołanie.
Jakieś hałasy i obrazy pokazuje,
Wróbelek pomyślał, że to wypróbuje.
Usiadł na chwilę wpatrzony jak w złoto.
Mijały godziny, aż pomyślał: co to!?
Utracił gdzieś radość i szczęście,
Gdy pogrążył się w tym zamęcie.
Odleciał więc znaleźć inne zajęcie.

Szybko odzyskał pogodę ducha,
Bo wolność jest w sercu tego druha.
Jednak po chwili zobaczył na ziemi,
Jak pewien smakołyk w słońcu się mieni.
Nie jest to jego jedzenie zwyczajne,
Ale jest tak piękne, że na pewno fajne.
Chapnął jednego na spróbunek,
A pojawił się kolejny na ratunek.
I tak wkoło jeden po drugim,
Nie mógł się oderwać od tego rarytasu,
Aż na brzuszku nabrał zapasu.
Jednak radość jego szybko znikła,
Gdy pewna niedogodność z tego wynikła.
Okazało się, że nici z latania,
Bo choć są skrzydełka, to balast zabrania.
Wróbelek natomiast nie jest pokorny,
Zostawił te kolorowe frykasy,
Bo woli latanie, od nabierania masy.

Kawałek dalej na polanie,
Spotkał lisa, jak na zawołanie.
Lis, znając upodobanie wróbelka tego,
Dał mu coś, mówiąc: spróbuj kolego.
To uczyni cię bardziej radosnym,
Lepsze to nawet niż uśmiech wiosny.

Wróbelek pomyślał, iż lubi się radować,
Więc co to szkodzi, można spróbować.
Faktycznie lis go nie okłamał,
Czysta euforia, nie jakiś tam banał.
Jednak po tym uderzeniu szczęścia,
Szybko upadł w smutku objęcia.
Lis przyjaciel znów go poratował,
A cały proces zaczął się od nowa.
Wróbelek jednak po kilku cyklach,
Pomyślał: lipa, co ten lis wymyśla?
Gdy latałem w przestworzach wolny,
O swoje szczęście byłem spokojny.
Teraz niewolnikiem się stałem,
Ale spokojnie, jeszcze nie przegrałem.

Ku wielkiej lisa rozpaczy,
Ptak ten wzbił się w powietrze,
By świat na nowo zobaczyć.